sobota, 9 marca 2013

Lovely Color Mania #383

Hej,
Dzisiaj, w przeciwieństwie do ostatniej notki, mam mnóstwo czasu - jestem chora :/ Trochę się zdziwiłam, bo zwykle choruję tylko raz w roku i mam już to za sobą, ale  trudno.... Oczywiście moja choroba jak zwykle przypada na wolne od szkoły - tym razem rekolekcje :(
Wracając jednak do lakieru, dzisiaj pokażę wam lakier Lovely, pod-marki firmy Wibo. Kupiłam go już dawno temu, ale muszę się przyznać, że nie wiedzieć czemu użyłam go do tej pory tylko raz. Nie pamiętam już jego ceny, ale zapewne był tani i ma dużą pojemność - 9 ml.

Hi,
Today, unlike as in the last post, I have plenty of time for writing - I'm sick. I was a little surprised, because I usually get sick only once a year, and that was two months ago... Of course I'm sick when there's no school - that's my faith :(
 Anyway, I'm gonna show you a nail polish from Lovely, one of Polish company's, Wibo's brand. I bought it quite long time ago, but I have to confess that I only used it once. I don't remember its price, but I'm sure it was cheap and has big fill volume - 9 ml.


Kolor 383 to typowy taupe, szaro-zielony kolor o szablonowo satynowym wykończeniu, na które mam fazę ostatnio, bez żadnych drobinek.

Number 383 is typical taupe - green-grey colour with cliche satin finish, that I'm lately obsessed with, has no glitter or shimmer.


Aplikacja była dość uciążliwa, bo lakier jest bardzo rzadki, wodnisty i rozlewa się na skórki. Poza tym kryje dopiero po trzech warstwach, ale efekt jest bardzo fajny.

Application was quite awkward, because the polish is thin, watery and spills on cuticles. Besides that, covers after three coats but effect is pretty nice.


Utrzymywał się standardowo, bo trzy dni, zmywa się bez problemu.

Lasting was standard, three days, removes without any problems.


To wszystko na dzisiaj. Do zobaczenia ;)

That's all for today. See you next time ;)

  

3 komentarze:

  1. ślicznyy kolorek ;D lubię lakiery Lovely :)

    zapraszam,u mnie ROZDANIE.
    http://nutellaaa-lover.blogspot.com/2013/03/moje-pierwsze-rodzanie.html

    OdpowiedzUsuń