sobota, 28 września 2013

Golden Rose Holiday #63

Nie wierzę, miesiąc szkoły, a już mamy sprawdzian co drugi dzień :( Ale przynajmniej mam za sobą polski, którego tak się bałam tydzień temu, i nie było aż tak źle ;)
Dzisiaj kolejny z zakupionych przeze mnie w Kaliszu lakierów z Golden Rose. Tym razem seria Holiday, czyli piaskowa, na którą czaiłam się od dawna i w końcu znalazła się w moich łapkach ;D Lakiery te mają 11,3 ml i, podobnie jak Jolly Jewels, kosztują 12,90 zł.

I can't believe that a  month of school has passed by, and we have a test almost every day :( But at least I have the Polish exam I was afraid of last week behind me and it wasn't that bad ;)
Today I'll show another Golden Rose polish purchased when I was in Kalisz. This time it's the Holiday series, the sand affect one, that was tempting me for a long time and I finally got it ;D Those polishes have 11,3 ml (0.38 fl oz) and cost a bit more than $4, just like the Jolly Jewels colletion.


Sorry za moją podobiznę na zakrętce, ale uwierzcie mi, że inaczej nie dało się zrobić zdjęcia ;D
Producent mówi, że lakier ma dawać wykończenie matowe z efektem cukrowej posypki i byłabym skłonna przyznać mu rację, mimo że nie jest to najdokładniejszy opis. Mój ma bardzo jasny różowy kolor z różnokolorowymi drobinkami, które są jednak bardziej widoczne w buteleczce niż na paznokciu.

Sorry for my reflection on the nut, but believe me, that was the only way to take a photo ;D
Producer says, that the polish should give a matt finish with a sugar powder and I'd even agree with this, but this is not the best description. My one has pretty, very light pink shade with multicolour shimmer, that's more visible in th bottle than on the nail. 


Konsystencja lakieru jest bardzo rzadka, przez co kryje dopiero po dwóch warstwach, co do tej pory nie zdarzyło mi się przy piaskowych lakierach. Dosyć wolno wysycha, ale za to ma fajny, szeroki pędzelek.

Consistency is very thin and because of that it covers after two coats. It was a surprise because all my previous sand effect polishes were one coats. Dries rather slowly, but instead it has a nice, wide brush.

  
Wytrzymuje dość długo, bo trzy, cztery dni, natomiast przez te drobinki zmywa się go po prostu okropnie. Do tego bardzo się brudzi podczas noszenia.

Lasting is really long, three or four days, but because of this shimmer removing it is a massacre. In addition it gets dirty very soon.


Podsumowując, lakier jest fajny, ale spodziewałam się nieco lepszej jakości.
To wszystko na dzisiaj. Do zobaczenia ;)

On balance, the polish is good, but I expected a bit better quality.
That's all for today. See you ;)   

niedziela, 22 września 2013

Golden Rose Rich Color #50

Jestem przerażona tym, że mam we wtorek sprawdzian z epoki z polskiego i jeszcze nic nie umiem. Niby wiem, że ucząc się kilka dni wcześniej i tak będę musiała uczyć się dzień przed, bo zapomnę czego uczyłam się tydzień temu, ale nie wiem, jak ja to ogarnę :(
Może pisząc tę notkę trochę się odstresuję. W zasadzie post miał być wczoraj, ale rozładował mi się aparat i w całym domu nie mogłam znaleźć żadnych baterii ;D
Dzisiaj nareszcie pierwszy z lakierów Golden Rose przywiezionych z Kalisza. Kupiłam ich wtedy cztery i resztę pokażę w następnych notkach, bo już nie mogę się ich doczekać na paznokciach ;)
Ten pierwszy pochodzi z kolekcji Rich Color i kosztował 6,90 zł za 10,5 ml. W zasadzie to kupiłam go tak na pocieszenie, bo chciałam kupić 109 z Jolly Jewels, ale wszystkie egzemplarze były jakieś stare, więc wybrałam sobie ten ;)

Omg, I forgot that I have to translate it, this text is huge ;D
Anyways, I'm so frightened by the Polish test on Tuesday and the fact that I haven't studied yet. Well, I know that if I studied a few days before I'd have to study the day before anyways, because my memory skills I dramatically low, but I've no idea how to get over this :(
Maybe writing this post will get me less stressed. Actually I should appear yesterday, but my camera had damped and I haven't found any batteries at home ;D
Today finally I'll show you the first of Golden Rose polishes brought from Kalisz. I've purchased four of them this time and the rest will be shown in the next posts couse I can't wait to have it on my nails ;)
This one is from Rich Color series, that I haven't tried yet and it costs in Poland a bit more that $2 for 10,5 ml (0.37 fl oz). I bought it quite accidentally because I wanted to get 109 from Jolly Jewels series but all the copies they had were a bit old so instead I picked this one;)


Długo się zastanawiałam, który kolor wybrać. W końcu zdecydowałam się na ten, bo mam dużo ubrań w podobnej kolorystyce i jest dla mnie dość uniwersalny. Jest to bardzo rozbielony koral o kremowym wykończeniu.

For a long time I've been thinking which colour to choose. Finally I decided to pick this one, cause I have many clothes in similar shades and it's quite universal for me. It's a very bleached coral with creme finish.


Lakier ma fantastyczny pędzelek, szeroki i bardzo wygodny. Konsystencja średnia, ani rzadka ani gęsta, kryje po dwóch warstwach, jednak dosyć wolno wysycha.

The polish has a awesome brush, wide and really comfortable. Consistency is average, neither thin nor thick, covers after two coats but dries rather slowly.


Trzyma się raczej standardowo, jak na moje paznokcie, bo niecałe trzy dni. Zmywa się go bez problemu, jednak nieznacznie barwi płytkę pazkokcia.

Lasting is rather normal for my nails, less than three days. Removing it is simple but it slightly colours nail plate. 


I to tyle na dzisiaj, do zobaczenia ;)

And that's all for today, see you ;)  

poniedziałek, 16 września 2013

Virtual Fashion Mania #184 Rock and roll

Uwierzylibyście, że przez cały weekend nie miałam czasu napisać postu na blogu? Albo za dużo się uczę, albo oglądam za dużo seriali ;)
W każdym razie dzisiaj pokażę wam lakier z Virtual, pod-marki firmy Joko, który zakupiłam wiosną w Biedronce już z myślą o sezonie jesienno-zimowym za ok. 5 zł za 10 ml.

Would you believe, that the whole weekend I had no time to write a blog post? Apparently I either study too much or watch too much TV series ;)
Anyways, today I'll show you a polish from Virtual which is a brand of Polish company called Joko. I purchased it on spring, thinking about fall and winter season for less than $2 for 10 ml. Usually they're a bit more expensive, but I've bought it in a discount so the price was lower.


Oczywiście nie znalazłam żadnego oznaczenia na buteleczce, więc zaraza sprawdziłam go w internecie i dowiedziałam się, że jest to kolor #184 Rock and roll. Muszę przyznać, że nazwa jest dość adekwatna, ponieważ mamy przed sobą śliczny, ciemno purpurowy odcień o kremowym wykończeniu.

Of course I didn't find any number or name on the bottle, but that's normal with cosmetics specially produced for a discount. But I've searched it in the Net and found out it's #184 Rock and roll. I have to say that the name is quite maching because we have a beautiful dark purple shade with creme finish.


Generalnie nakłada się całkiem dobrze. Ma nieco wodnistą konsystencję, ale za to fajny, dość szeroki pędzelek, kryje po dwóch warstwach i raczej szybko wysycha.

Generally applying is good. It has a bit watery consistency, but instead it has a nice, wide brush, covers after two coast and dries rather quickly.


Trzyma się bardzo dobrze, bo trzy dni bez skazy, dopiero czwartego pojawiły się małe odpryski. Łatwo się go zmywa, jednak barwi nieco paznokcie, mimo nałożenia bazy.

Lasting is really good, it held three days with no flaws, the fourth day started to chip off a little. Removing it is easy, but it colours the nails a bit, despite having a base coat.


Podsumowując, myślę, że mogę polecić ten lakier, jeśli traficie gdzieś na tą serię, śmiało możecie brać ;)
I to wszystko na dziś. Do zobaczenia!

On balance, I think I can recommend this polish with a clear conscience and if you find this series somewhere, you can buy it with no doubt ;)
And that's all for today. See you!

środa, 11 września 2013

Delia Coral Prosilk Limited Edition #M01

Wreszcie skończyłam robić te wszystkie zadania na jutro, a i tak muszę spisać polski i matmę, bo po prostu nie umiem tego zrobić. Ale korzystam z okazji, że nie ma jeszcze nauki i mogę napisać notkę ;)
Dzisiaj drugi z lakierów z nowej limitowanej kolekcji Delii. Pierwszy z nich pokazywałam wam w poprzednim poście i tam znajdziecie wszystkie informacje ;)

I finally finished doing these tones of homework for tomorrow and I need to copy Polish and Maths anyway, because I simply couldn't do it. But I can take advantage of the fact that there's still no studying, and write a blog post today ;)
Today the second polish of new Delia limited edition that I own. The first one I've shown you in a previous post and there you can find all the information ;)


Ten kolor bardzo się spodobał mojej przyjaciółce, i właściwie to dzięki niej zwróciłam uwagę, że te lakiery są już u mnie dostępne. Baza jest taka różowo-malinowa, a zatopiony w niej brokat jest chyba taki sam jak w poprzednim lakierze - czerwony, niebieski, srebrny, zielony, jednak ze względu na bazę efekt jest już całkiem inny ;)

My best friend really liked this colour in a drugstore, and thanks to her I found out that these polishes are already available in my town. The base is in such a raspberry pink shade but the glitter drowned in is pretty much the same as in the last polish I shown you - red, blue, silver and green but due to the base the effect is completely different.


Aplikacja przebiegała w sumie tak samo jak przy numerze M03. Ten lakier ma taki sam pędzelek i konsystencję, tak samo szybko wysycha i również nałożyłam dwie warstwy, choć tutaj nieco bardziej prześwituje płytka paznokcia, ale nie dokładałam już trzeciej warstwy.

Application was pretty much the same as in no M03. This polish has identical brush and consistency, dries just as quickly and I also applied two coats, but here nail plate is a bit more visible, though I didn't put the third layer.


Trzyma się na paznokciach zdecydowanie gorzej niż M03. Już drugiego dnia najzwyczajniej w świecie zgubiłam jeden paznokieć, ale nie chciało mi się zmywać, więc go sobie po prostu domalowałam. Jednak kiedy wstałam następnego dnia odpadła mi połowa innego paznokcia, którą również domalowałam spiesząc się do szkoły. W takim stanie, z małymi obtarciami na końcówkach utrzymał się do trzeciego dnia. Pogrom.
W komentarzu któraś z was zapytała mnie o zmywanie tych lakierów, a ostatnio nałożyłam bazę peel off, więc tym razem sprawdziłam. Spodziewałam się, że będzie gorzej, a zmywa się dużo łatwiej i szybciej niż inne brokatowe lakiery, z którymi miałam do czynienia ;)

The lasting is much worse than M03, I had nice adventures with it. The second day I just lost one nail in school, but I didn't want to remove it yet, so I painted this one nail again. But I woke up next morning and saw that half of my other nail missing. This time I had to just repaint it because I was hurrying to school. And in this state it survived till the third day when I removed it. Horrible.
One of you asked me in the comment how about removing it, but I couldn't say then cause I applied peel off base coat, but this time I decided to try. Honestly, I expected it to be much worse, but it's removing a lot easier and faster than other glitter polishes I've had ;)

 
Wow, mocno się rozpisałam, ale musiałam się z wami podzielić moją przygodą ;)
Do zobaczenia następnym razem!

Wow, I wrote quite a lot, but I just had to share my little adventure with you ;)
See you next time!

poniedziałek, 9 września 2013

Delia Coral Prosilk Limited Edition #M03

Eh, masakra, cały dzień dzisiaj pada i w ogóle tak jakoś smutno... Ale przynajmniej jutro luźniejsze lekcje i mam nadzieję, że pogoda się poprawi ;)
Dzisiaj pokażę wam lakier z nowej limitowanej kolekcji z Delii. Pojawiła się ona jakoś w wakacje, a kiedy tylko zobaczyłam je u mnie w drogerii Vica, od razu pobiegłam zobaczyć, czy coś mi się spodoba. Tym sposobem wyszłam z dwiema buteleczkami lakierów, które spodobały mi się najbardziej. Kosztowały 5 zł za 11 ml.

Eh, it's a masacre, it's raining all day long and the atmosphere is rather sad... But at least there are a bit more casual lessons tomorrow and I hope the weather will be better ;)
Today I'll show you a polish from new limited edition of Polish brand Delia. It came out on summer but appeared in my drugstore at the end of holidays, so when I saw them I practically run to the container to see if I like any of the polishes. This way I got two bottles that I liked the most and today's first of them. It costs less than $2 for 11 ml (0.37 fl oz).


Baza tego lakieru ma taki liliowo-różowa i zatopiono w niej czerwony, niebieski, zielony i srebrny brokat. Początkowo myślałam, że efekt będzie przypominać lakiery z Golden Rose Jolly Jewels (105 i 110, które już recenzowałam), ale tutaj brokat jest nieco większy i ma więcej kolorów.

The base of this polish is a bit lilac pink and it has a red, blue, green and silver glitter in it. Firstly I thought that the effect would be similar to Golden Rose's Jolly Jewels polishes (105 and 110 that I've already reviewed), but there the glitter is bigger and has more colours.


Pędzelek jest szeroki, tak jak lubię. Lakier ma dość rzadką konsystencję, ale nadal dobrze nakłada się go na paznokcie. Przy pierwszej warstwie ciężko było nałożyć brokat, ale przy drugiej zaczął trzymać się paznokcia. Po dwóch warstwach można uzyskać nie pełne, ale bardzo dobre krycie. Na upartego można by nałożyć trzecią, ale moim zdaniem nie było problemu. Szybko wysycha.

The brush is wide as I like. The polish itself has rather thin consistency but still good to apply on nail. Applying the first coat it's a bit hard for the glitter to hold on the nail, but the second one is much better. After two coats you can get not full, but really good coverage and you could apply the third one but I think it's not necessary. Dries quickly.


Jestem szczerze zaskoczona trwałością. Wytrzymał około czterech dni, o ile dobrze pamiętam, z małymi tylko odpryskami i obtarciami. Naprawdę lakier ma bardzo fajną jakość ;)

I'm truly amazed with the lasting. This polish held like four days, if I remember correctly with only small abrasions and chip offs. It has really nice quality ;)


Drugi lakier z tej serii, który posiadam pokażę wam w następnej notce, więc zapraszam ;)
To wszystko na dzisiaj, do zobaczenia!

The second polish from the series that I own will be shown in the next post ;)
And that's all for today, see you!  

czwartek, 5 września 2013

Delia Matt Effect #404

Jestem wykończona, właśnie przeżyłam osiem niezwykle męczących lekcji... Mój plan w tym roku jest po prostu okropny :( Ale piszę notkę teraz, dopóki nie ma nauki i mam czas na dwie w tygodniu ;)
Pokażę wam dzisiaj lakier z Delii z serii matowej, który posiadam chyba już od półtora roku, jeśli się nie mylę. Lakiery z tej kolekcji mają po 7 ml i kosztują na pewno poniżej 5 zł.

I'm exhausted today, I've just survived through eight very tiring lessons... My schedule is horrible this year :( But I'm writing this post today since I still have time to do two in a week because there's no studying yet ;)
Today I'll show you a polish from a matt series from Polish brand Delia. This particular copy I've owned for like one and a half year if I'm not mistaken and I bought it for less than $2 for 7 ml (0.25 fl oz). 


Znalazłam ten kolor szukając czegoś stonowanego na rozpoczęcie roku, co pasowałoby do galowego stroju i ten wydał mi się idealny. Jest to lakier o wykończeniu matowym w kolorze jasnego, brudnego różu. Śliczny, delikatny kolor, świetnie nadaje się na co dzień.

I found this colour while looking for some polish good for start of the school year and glamorous outfit and this one seemed perfect. It's a matt finish polish in a colour of light dirty pink. In my opinion it's a beautiful, subtle shade, great for everyday manicure.


Nakładało się go bardzo przyjemnie, ma fajną konsystencję, która nie rozlewa się na skórki i szeroki pędzelek, które uwielbiam (co prawda mój był nieco krzywo przycięty, stąd braki przy skórkach, ale dało się przeżyć ;p). Kryje bez problemu po dwóch warstwach i bardzo szybko wysycha.

Applying this polish was really pleasant, it has a nice consistency, that doesn't spread onto cuticles, and a wide brush that I love (although my copy was a bit crooked, but whatever ;p). Covers after two coats and dries very quickly.


Muszę przyznać, że nie jest to lakier o najlepszej trwałości, ale nie można się spodziewać wszystkiego po produkcie za 5 zł. Wytrzymał na moich paznokciach dwa dni bez skazy, a trzeciego zaczęły się pojawiać odpryski. Zmywało się go bardzo szybko i komfortowo.

I have to admit that this is not a polish with the best lasting ever, but you can't expect everything for that cheap product. It lasted on my nail two days without any damages and the third day it started to chip off. Removing it was rather quick and comfortable.


To wszystko na dzisiaj. Do zobaczenia ;)

That's all for today. See you ;) 

poniedziałek, 2 września 2013

Bell Air Flow #708

Właśnie zaczął się rok szkolny i zobaczyłam mój plan lekcji, więc humor mam niezbyt. A przy tym zimno jak w zamrażarce. A mógłby być jeszcze miesiąc wakacji...
W każdym razie w tym roku kończące się lato osłodziła mi paczka od Mani, a w niej 26 lakierów wygranych w rozdaniu. Nie macie pojęcia jak się ucieszyłam, kiedy ją odebrałam ;)
Mania zapakowała tam różne lakiery, w tym kilka raczej letnich kolorów, więc jeden z nich postanowiłam od razu wypróbować. Jest to lakier z Bell z kolekcji Air Flow, sądząc po zakrętkach, pewnie tej produkowanej dla Biedronki. Mają one 10 g/r (mógłby mi ktoś powiedzieć, czy są to po prostu gramy, czy jakaś inna miara wagi lub objętości? ;p) i w Naturze kosztują ok. 10 zł, a w Biedronce jakieś 5-6 ;)

The school year's just started and I've already seen my schedule, and I'm not so pleased. And it's cold as in a freezer outside. I'd give everything for another month of holidays...
Anyways, this year a package form Mania made my end of summer very happy, because I found there 26 nail polishes that I won in a giveaway. You have no idea how joyous I was when I got it ;)
Mania gave me a few different types of colours, also a couple of very summer ones, so I decided to try out one of them straight away. This is a polish from Air Flow collection of Polish brand Bell. They have 10 g/r (could anyone tell me if these are just grams, or some other measure of weigh or volume? ;p) and cost about $3 in Poland ;)


Na opakowaniu nie znalazłam żadnego oznaczenia, ale po porównaniu kolorów w internecie, sądzę, ze jest to kolor 708, czyli taka dosyć pomarańczowa czerwień o kremowym wykończeniu. 

I haven't found any sign or name on it, but after comparing shades in the Net I thought it would be no 708 - quite orange red with a creme finish.


Pędzelek tego lakieru jest bardzo wąski. Co prawda wolę szersze, ale i tak dobrze nakładało się nim lakier, zwłaszcza, że jego konsystencja była w sam raz. Kryje po dwóch warstwach, wysycha raczej szybko.
 PS. Przepraszam za ten brokat na dłoniach, ale przed pomalowaniem paznokci zmywałam piasek z Wibo i oto tego efekty ;)

The brush of this polish is very narrow. I do prefer a bit wider, but it did pretty good job, too. The consistency was nice, not watery. It covered my nails after two coats and dried rather quickly.
PS. Sorry for that glitter on my hands, but before I painted my nails, I'd removed sand polish from Wibo and that's the effect ;)


Trzymał się na paznokciach raczej standardowo, bo trzy dni bez odprysków, które zaczęły się pojawiać czwartego dnia. Zmywało się go bardzo szybko, bez żadnego problemu.

It lasted on my nails rather ordinary period of time, three days without chippin off (it started to happen at the fourth day). Removing it was very quckly and easy.


Już niedługo kolejne lakiery z paczki od Mani i moje zakupy z Golden Rose w Kaliszu.
A na razie to wszystko, więc do zobaczenia ;)

In a few weeks you'll see another polishes from Mania's package and my Golden Rose shopping from Kalisz.
But for now it's all, so see you ;)