poniedziałek, 31 marca 2014

Essence Nail Art Twins #01 Edward

Przysięgam, że w końcu wyrzucę ten komputer przez okno! Od dwóch dni strajkuje i dopiero dzisiaj jakimś cudem udało mi się obrobić zdjęcia... Prawie go ucałowałam ze szczęścia ;)
Zdaję sobie sprawę, że seria Twins z Essence jest już dostępna na rynku długi czas, była już zmieniana i słyszałam też plotki o jej wycofywaniu. A ja dopiero teraz skusiłam się na dwa egzemplarze, a oto pierwszy z nich. Lakiery te są malutkie, mają 5 ml i kosztują w regularnej cenie ok 8 zł.

I swear, eventually I'll throw that computer out of the window! It's been striking for two days now and today somehow I managed to edit my photos at last. I almost kissed it out of this happiness ;)
I do know that the Twins collection from Essence has been available for quite a long time, it was renewed and I've also heard rumours about its withdrawing. And I, being the usual me, found it interesting a few weeks ago. I purchased two polishes, and this is the first of them. They're pretty small actually, just 5 ml (0.16 fl oz) in a regular price of $3 or so.


Kiedy zobaczyłam ten kolor, wiedziałam, że muszę go mieć. To jest taki błękitno-chabrowy kolor o kremowym wykończeniu, bardzo wiosenny i radosny, nieco pastelowy. W różnym oświetleniu wygląda inaczej i cieszę się, że udało mi się to w miarę dobrze uchwycić na zdjęciach. Mimo wszystko na paznokciach wydaje mi się dużo bardziej intensywny niż w buteleczce.

When I first saw the colour I knew it should be mine. It's a light blue, a bit cornflower blue maybe, with a creme finish, really spring and joyous, somewhat pastel. In different lightnings it looks different and I'm really happy it turned out on the photos pretty well. However, I think it's much more intensive on the nails than in the bottle.


Pędzelek zwyczajny, może tylko trochę szerszy, i niezła, wygodna konsystencja. Dość słabo kryje i smuży, jak większość pasteli, ale za to szybko schnie. Na zdjęciu trzy warstwy.

The brush is ordinary, mayby just a bit wider, and the consistency is nice and comfortable. It not so well and makes some smudges, as most of the pastels, but dries really quickly. Three coats on the photo.


Trwałość nie jest jakaś zachwycająca, bo wytrzymał dwa dni bez odprysków, ale zmywał się bez problemu.

Lasting isn't so wonderful, because it held two days with no flaws, but removing was easy.


Jeśli chodzi o jakość, to w sumie nic nadzwyczajnego, ale dla tego koloru wybaczyłabym chyba wszystko.
Pozdrawiam!

In terms of quality it's nothing extraordinary, but this colour I'd forgive almost anything.
See you!    

poniedziałek, 24 marca 2014

Comparison - Lovely Color Mania #383 vs. Wibo Extreme Nails #65

Ta szkoła mnie dobija, nie mam czasu kompletnie na nic... Nawet nie cieszą mnie już rekolekcje, bo wiem, że muszę nadrobić notatki z historii i polskiego i zrobić prezentację z fizyki. Nie mogę się doczekać wakacji...
A dzisiaj mam dla was porównanie. Oba lakiery już recenzowałam - Wibo tutaj a Lovely tutaj. Myślę, że koszt jest w miarę zbliżony, choć nie jestem pewna, czy Color Mania jest jeszcze dostępna po zmianie designu, jaka niedawno w lakierach Lovely nastąpiła. Oba opakowania są bardzo ładne, eleganckie, choć Lovely ma większą pojemność - 9 ml, gdy Wibo mieści 8 ml.

I'm fed up with this school, I've no time for absolutely anything... I'm not even looking forward to the retreat (if there's sth like that in English speaking countries), because I know that I must catch up with the history and Polish notes and make a physics presentation. I cannot wait for summer...
And today I have a comparison for you. Both of the polishes I've already reviewed - Wibo here and Lovely here. They both come from the same Polish company called Wibo. I think the cost is very similar, though I'm not sure if the Color Mania series is still available after the design changes Lovely had recently. Both bottles are nice and elegant but Lovely is bigger - has 9 ml (0.32 fl oz) while Wibo is 8 ml (0.28 fl oz).


Na pierwszy rzut oka wyglądają po prostu identycznie, oba są w takim beżowo-szarym odcieniu, można je nazwać taupe, o kremowym wykończeniu. Bliżej się przyglądając, można jednak zauważyć, że Wibo jest niewiele, może o pół tonu ciemniejszy i bardziej szary. Jestem zaskoczona jak dobrze udało się to uchwycić na zdjęciach, choć jest to nieco bardziej przerysowany efekt niż w rzeczywistości.

At first sight they look practically identical, both in beige-grey shade, so called taupe, with creme finish. Coming closer you can see that Wibo is slightly, maybe half a tone darker and more grey than Lovely. I'm really surprised how well it went on the picture. Although the effect is a bit overdrawn, you can see the difference.


Oba mają dość rzadką konsystencję, jednak o ile Lovely ma zwykły, cienki pędzelek, o tyle Wibo jest dość nietypowy - rozszerzający się ku dołowi i niezbyt wygodny. Oba kryją po dwóch, trzech warstwach, w zależności od ich grubości, i szybko schną.

They both have rather thin consistency, but whereas Lovely has a ordinary, thin brush, Wibo's is quite unusual - it's gettin wider on the edge. It's not really comfortable. Both cover after two or three coats, depending how thick they are, and dry quickly.


Trwałość jest mniej więcej ta sama, około dwóch, trzech dni, nic specjalnego. Zmywają się bez problemu.

Lasting in both cases is more or less similar - two, three days, nothing special. Removing isn't problematic.


Jeśli chodzi o kolor, to jak najbardziej polecam oba, jednak jakość nie jest najlepsza w obu przypadkach.
Do zobaczenia!

In terms of colour, I recommend both of these, but quality isn't the best in both od them.
See you!    

sobota, 15 marca 2014

Rimmel Salon Pro #402 Urban Purple

Okay, dzisiaj już nie odkładam postu na później bo w poniedziałek mam wielki sprawdzian z romantyzmu i w zasadzie to powinnam już zacząć się uczyć. Ale poza tym jestem mega podekscytowana, bo we wtorek jadę na konkurs do Łodzi ;D
A dzisiaj lakier z najnowszej kolekcji Rimmela - Salon Pro, który kupiłam w sumie już chyba ze trzy miesiące temu i nie miałam jeszcze do tej pory na paznokciach ;) W sumie poszłam do drogerii z zamiarem kupienia koloru Ultra Violet, ale tak jakoś spojrzałam na ten i mi się spodobał. Ale i na fiolet przyjdzie pora ;) Gdybyście byli zainteresowanymi dokładnymi danymi, recenzowałam już dwa lakiery z tej serii - Punk Rock i Reggae Splash, więc tam powinniście wszystko znaleźć ;)

Okay, so I'm not postponing this post for later, because I'm having a huge Polish test from romanticism on Monday and practically I should have started studying already. But aside from that, I'm super excited because on Tuesday I'm going on a competition in Łódź, and I've never been there yet ;D
And today the Rimmel newest collection polish - Salon Pro that I bought like three months ago and haven't had it on my nails since that.  Actually I went to the drugstore for the Ultra Violet shade but I just looked at this and it cought my eye ;) If you're interested with more info, I've reviewed two more polishes of thet series - Punk Rock and Reggae Splash, so check it out ;)


W sumie ciężko mi nazwać ten kolor, to taki ciemnoróżowo-purpurowo-czerwony, troszkę przypominający biskupi kolor, jak Flirt z Wibo, ale jednak różnica jest dosyć znacząca. Jest za to bardzo podobny do 709 z Bell. No i ma wykończenie kremowe, czyli moje ulubione ;)

Actually it's hard to define this colour, it's kind of a dark pink purple red, looking a bit like the episcopal shade as in Wibo's Flirt, but the difference is considerable. It's also really similar to Bell's 709. And it's got creme finish, my favourite one ;)


Ma standardowy dla tej kolekcji szeroki pędzelek i dość wygodną, niezbyt rzadką konsystencję. Kryje po dwóch warstwach, a na upartego po jednej grubszej, i szybko schnie.

It has a wide brush, standard for that collection, and quite comfy, not so thin consistency. Covers after two coats, or even one thicker it you're stubborn, and dries quickly.


Tak jak się spodziewałam, trwałość jest fantastyczna, bo trzymał się prawie pięć dni bez odprysków. I ładnie się zmywa.

Just as I expected, lasting is perfect, because it held on my nails like five days with no flaws. And removing is very quick.


Ten lakier znów przekonał mnie co do świetnej jakości tej kolekcji i upewnił mnie, że prędzej czy później wykupię wszystkie dostępne kolory ;)
Do zobaczenia!

This polish convinced me about the great quality of that collection and assured me I'll definitely buy all available colours - sooner or later ;)
See you!      

niedziela, 9 marca 2014

Lovely Snow Dust #2

Trudny tydzień (i jeszcze trudniejszy sprawdzian z historii) już za mną, na szczęście, teraz mogę się wreszcie wyluzować ;) Jednak nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie wywinęła, więc oparzyłam się prostownicą (stąd plasterek na zdjęciach) ;D
A dzisiaj pokażę Wam lakier na który polowałam już od bardzo dawna, ale zawsze jak docierałam do Rossmanna, to był już wykupiony. Aż w końcu mi się poszczęściło ;) Mówię oczywiście o limitowance Snow Dust z Lovely i ich białym, piaskowym lakierze, który nabyłam już pod koniec zimy za prawie proporcjonalne 9 zł za 8 ml.

A hard week (and much harder history exam) has passed, furtunately, and now I can focus on relaxing, eventually ;) Though I wouldn't be myself if I hadn't hurt myself, so I burned my finger with a hair streightener (explanation of the plaster on photos) ;D
Today I'll show you a nail polish I tried to get for a long time, but every time I went to the drugstore it was out. But I finally found it - the Snow Dust limited edition of Lovely and their white sand polish that I've purchased at the end of winter for like $3 for 8 ml (0.28 fl oz).


Wiele osób ekscytowało się srebrnym i złotym lakierem z tej serii, a ja, być może na przekór, nie byłam nimi zbytnio zainteresowana. Zaciekawił mnie właśnie ten, ni to biały, ni to ecru, błyszczący się śnieżek o wykończeniu brokatowo-piaskowym.

A lot of Polish bloggers were really excited about silver and golden ones from the series, but I, maybe a bit in the teeth of them, wasn't intrested in those. This neither white nor ecru shiny snow with glittery-sand finish got me really curious.


Lakier ma standardowy dla Lovely szeroki, płaski pędzelek i raczej rzadką konsystencję. Krycie jest praktycznie znikome, bo po nałożeniu czterech (!) warstw nadal są prześwity, ale jak na taką ilość schnie nawet nieźle.

It has a typical for Lovely wide, flat brush and rather thin consistency. It practically doesn't cover at all, because after applying four (!) layers I still can see the nail plate, but at least it doesn't take eternity to dry.


Trwałość jest bardzo fajna, bo trzymał się 4-5 dni bez odprysków, ale z kolei zmywanie było męką i straciłam na to prawie pół godziny :(

Lasting is really good, because it held 4-5 days with no flaws, but removing was a disaster and I've lost nearly half and hour on that :(


Ogólnie rzecz biorąc polecam, choć myślę, że następnym razem nałożę go po prostu na biały lakier i do zmywania zastosuję metodę z folią aluminiową ;) A Wy co myślicie?
Pozdrawiam!

Generally speaking I'd recommend it, though I think next time I'll just apply it on top of the white polish and use an aluminium foil method for removing ;) And what do you think?
See you!

niedziela, 2 marca 2014

Comparison - Avon Midnight Green vs Colour Alike #476 Prząśniczka

Jak zwykle piszę notkę zamiast się uczyć, ale cóż... ;) Dzisiaj porównanie, które zapowiadałam, recenzując Prząśniczkę z Colour Alike. Pomyślałam wtedy, że byłby podobny do Midnight Green z Avonu, i zbytnio się nie myliłam.
W porównaniu do 8 ml lakierów z CA, lakiery z Avonu są znacznie większe - 12 ml. Kosztują jednak również więcej, choć można dostać je na promocji ;)

As usually I write a post instead of studing, well... ;) Today a comparison, that I talked about while reviewing Prząśniczka from Color Alike. I thought then, that it could be similar to Avon's Midnight Green and I wasn't completely wrong.
Compared to CA polishes that have 8 ml, Avon's are much bigger - 12 ml. Equally they're a bit more expensive, but from time to time you can find them on a good sale ;)


Avon ma kolor ciemnej butelkowej zieleni, natomiast CA jest nieco jaśniejszym odcieniem. Wykończenia również są inne - Avonowskie jest typowo drobinkowe, o drobinkach w jaśniejszym odcieniu zieleni niż baza, CA natomiast nazwałabym glassfleckiem ze srebrnymi drobinkami szkła. Mimo tego z daleka wyglądają praktycznie identycznie.

Avon has a dark bottle green colour, whan CA is a bit lighter shade. Finishes are also different - Avon's typically shimmer, with particles in a lighter shade of green than the base, and CA is rather a glassfleck, with silver flecks. In spite of this, they look practicly identically from the distance.



Oba kryją po dwóch warstwach i schną dość szybko, jednak aplikacja Ca była nieco trudniejsza, ze względu na nieznacznie rzadszą konsystencję. Trwałość jest porównywalna, gdyż oba zaczęły odpryskiwać po około trzech dniach. Gorzej zmywało się jednak CA.

 Both of them cover after two coats and dry quickly, but the application of the CA is a bit harderin terms of slightly thiner consistency. Lasting is comparable, both strted to chip around the third day of wearing. Removing the CA was a biyt harder though.



Myślę, że pod względem jakości wybrałabym Avon, ale jeśli chodzi o kolor, to oba są po prostu boskie ;)
Pozdrawiam!

I think I'd choose Avon in terms of quality, but in terms of the colour - they're both gorgeous ;)
See you!